czerwca 01, 2020

O STUDIACH - #1 ZIELONY PORADNIK

Ze względu na zbliżające się matury postanowiłam opowiedzieć o studiowaniu. Może ten, kto jeszcze nie zdecydował się na studia, dowie się, jak to jest,
a ten, kto już nie studiuje, powspomina piękne czasy.
Zagłębiłam się więc bardziej w moje studia, które na początku przypominały "powtórkę". 
Nic bardziej mylnego. 

"Studia to nie liceum."
Nie da się tego porównać do czegokolwiek, a wizja powtórki jest bardzo złudna.
Pierwszy rok był zlepkiem różnych przedmiotów zahaczających o wszystkie możliwe tematy. Przypominał trochę zapoznawanie się z instrukcją obsługi składania szafy z Ikei. Różnica polega na tym, że w instrukcjach z Ikei są same obrazki i nie ma tekstu, a na studiach jest prawie sam tekst. 
Ilość nowych informacji zapełniała kolejne zaszyty, kartki, wręcz całe ryzy papieru.
A wspomniana wcześniej "szafa z Ikei" wciąż nie przypominała szafy. No niby mam tu te śrubki, tu półki, tu jakieś zawiasy, ale jak to wszystko połączyć? 
Na początku są podstawy, których nieznajomość może zaszkodzić w przyszłych latach, problem jest w tym, że często są one tak bardzo rozszerzane, że można się zgubić.
"Po co mi to w ogóle, przecież ja tu miałem się uczyć czegoś innego?"
Do tego dochodzą przyzwyczajenia z liceum, które widać na kilometr.
Do dziś pamiętam, jak w pierwszym tygodniu wyjmowaliśmy piórniki czy nowiutkie zeszyty dumnie podpisane nazwą przedmiotu. Po pewnym czasie już nikt nie nosił piórnika, tylko długopis i jeden zeszyt do 5 przedmiotów.
Znajdywanie praktycznych rozwiązań czy przedmiotów ułatwiających życie, nagle stało się moim hobby. 

"Tutaj nikt nie będzie załatwiał za Ciebie spraw, sam musisz to robić."
 Jak ktoś Ci powie, że na USOS-ie znajdziesz wszystko... to mogę Cię zapewnić, że na początku nie znajdziesz tam nic. Sama pamiętam moje początki z tą platformą i dotąd niektórych rzeczy tam nie ogarniam. Podpięcia, etapy, protokoły, umowy, numery, czarna magia i do tego wszystkiego dochodzi jeszcze Twoje doświadczenie z Librusa czy innych e-dzienników, które jest tu kompletnie nieprzydatne. Nie znam osoby, która w swoim życiu studenckim nie miałaby chociaż jednego problemu z USOS-em. Nie, żeby był on zły, jest po prostu... specyficzny. 
W nim wszystko musi się zgadzać, a jak się nie zgadza to...
"Byłaś już w dziekanacie?"
Dziekanat, moje ulubione miejsce. Wchodzisz do niego niepewnie, a wychodzisz:
a) szczęśliwy
b) wkurwiony
Innych opcji nie ma.
Po załatwionej papierologii w dziekanacie przechodzimy do samych zajęć i profesorów. 
Mogę Wam obiecać, że do końca życia zapamiętacie swoje pierwsze zajęcia na uczelni, czy pierwszy wykład. Mimo że jeszcze będziecie mieć tysiące takich zajęć, to te pierwsze będą Waszym wspomnieniem początków na uczelni.
Wciąż je pamiętam i nawet wiem, w której ławce siedziałam. Niby banalne, ale zapada w pamięć.

Teraz trochę o profesorach.
Podstawowa zasada: traktowanie prowadzących z szacunkiem. To już nie są nauczyciele w podstawówkach. Warto sprawdzić kto, jaki ma tytuł, bo na uniwersytecie obowiązuje zwracanie się poprzez tytuł naukowy.
"Profesorze, czy mogłabym poprawić kolokwium?"
"Pani Doktor, nie mam fartucha."
Niektórzy są bardzo wyczuleni na to i najlepiej nie podpadać na samym starcie.
Zauważyłam niestety, że w niektórych przypadkach wraz z wyższym tytułem naukowym człowiek się zmienia. Podnosi wyżej brodę i nie widzi, że kiedyś sam był studentem. Oczywiście to pojedyncze przypadki i życzę Wam spotykania samych miłych i wyrozumiałych prowadzących. 

Zmienia się też słownik człowieka, bo nagle dowiadujesz się co to "dopytka" gdy z kolokwium dostałeś "3 na szynach". Nie wspomnę już o ilości przekleństw, które nagle wchłonęła moja głowa, będąc studentem.
Tak samo, jak przepisy studenckie. Parówki gotowane razem z makaronem w tej samej wodzie, jajka na twardo z czajnika czy zupka chińska na śniadanie, obiad i kolację. Oczywiście żartuję, bo czasem studenci odkrywają pasję gastronomiczną i potrafią robić takie cuda, że sama Gessler by się nie powstydziła.  

Przejdźmy do najmilszych rzeczy zaraz po zniżkach studenckich, JUWENALIA.
Czyli istna karuzela emocji, alkoholu i muzyki. Kto był, ten wie, co tam się dzieje. Moje juwenalia łączą w sobie świetną zabawę, hektolitry piwa i wieczny brak zasięgu. Do tego dochodzą nagłe zmiany pogody. Heh.
W skrócie, juwenalia przypominają jeden wielki koncert, który przyciąga do siebie tysiące studentów.  
"Impreza trwająca kilka dni, a wspominana przez lata."
Jeżeli planujesz iść na studia i zrezygnować z juwenaliów, to będziesz żałować tego do końca życia, serio! Warto chociaż raz to przeżyć.

Bo studia to nie tylko ciągła nauka czy stres, to zdobywanie nowych doświadczeń, poznawanie wielu wartościowych ludzi, może przyszłych miłości lub przyjaźni. 
To idealny wstęp do dorosłego życia.
Na studiach można rozwijać swoje pasje, a jeżeli jeszcze ich nie masz, to tu możesz spróbować wszystkiego. Ilość możliwości jest nieskończona. Można studiować i pracować jednocześnie, uczestniczyć w wyjazdach, uczyć się nowych rzeczy, poznawać ludzi, zdobywać praktyki do przyszłej pracy, zmienić zainteresowania, ale przede wszystkim zyskiwać doświadczenie.
Kto studiuje, ten wie, a kto wciąż się zastanawia nad studiami, niech pomyśli o możliwości rozwoju. Psychicznego/fizycznego/emocjonalnego/społecznego i wielu innych.
A nawet jeśli po 3 latach studiowania jakiegoś kierunku stwierdzisz, że to nie to, co chcesz robić w życiu lub stwierdzisz, że Twoje studia są gówniane, to nie koniec świata, bo ilość pozytywów, które zyskujesz jest niezliczona.
Trzeba je tylko znaleźć.

Podsumowując:

1. Studia są świetnym przygotowaniem do dorosłego życia.
2. Pozwalają na rozwijanie pasji i zainteresowań.
3. Znajomości ze studiów potrafią przetrwać dłużej niż te z liceum czy gimnazjum.
4. Wspomnienia masz do końca życia.
5. Studia uczą jak funkcjonować w dorosłym życiu.
6. Jeżeli uważasz, że studia nic Ci nie dały, to chyba nie widzisz, co dzięki nim zyskałeś/aś.
7. Zmiany kierunków lub rezygnacje ze studiów to rzecz normalna.
8. Na studiach sam/a decydujesz za siebie i bierzesz odpowiedzialność za swoje czyny.
9. Nie rezygnuj z rozwoju.

***

 Na zakończenie chciałabym bardzo mocno uściskać (wirtualnie) każdego tegorocznego maturzystę, bo trafiły Wam się bardzo ciężkie czasy na podejmowanie życiowych decyzji. Nie wyobrażam sobie, co musicie teraz czuć, bo sama miałam kilka nieprzespanych nocy przed maturą, a co dopiero połączenie tego z okresem pandemii. Trzymam bardzo mocno kciuki, za każdego (przede wszystkim ambitne biol-chemy 💚) i życzę udanych egzaminów. 
Pamiętajcie, matura to bzdura! Bo dopiero po niej, wszystko się zaczyna!



Aby być na bieżąco, z najnowszymi wpisami zapraszam na mojego Facebooka oraz Instagrama.
Tutaj znajdziesz opis idei ZIELONEGO PORADNIKA

1 komentarz:

  1. Pamiętam swój pierwszy rok. To przestawienie się z mowienia szkoła i nauczyciel na uniwersytet i wykładowca trwało bardzo długo. Studia są moim zdaniem o niebo lepsze od szkoły średniej, chociaż miło wspominam i jedno i drugie. Warto studiować dla samej atmosfery studenckiego życia.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Zielona Jagoda , Blogger