maja 12, 2020

Założyła nowe konto na Instagramie, aby zacząć od nowa życie?

"..ten profil jak już wspomniałam na story to mój nowy początek w drodze do samoakceptacji i samorozwoju."
...
Początkowo Instagram traktowałam jako wypucowaną aplikację do stworzenia galerii życia. Czegoś, co będzie moim wspomnieniem najfajniejszych chwil, inspiracją i momentem powrotu do najpiękniejszych miejsc, w których byłam. Przy okazji dawała mi ona wgląd w życie moich znajomych i możliwość nadrobienia zaległości. Po części zdawałam sobie sprawę, że jest to też miejsce wyrażania własnych opinii i poglądów, z resztą tak samo jak cały internet, heh. 

I im bardziej zapoznawałam się z tą aplikacją, to moja opinia na jej temat ulegała zmianie.
Wiele się mówiło, że "idealny świat Instagrama" rujnuje psychikę, powoduje depresje, smutek i brak zadowolenia z własnego życia. Czasem był po prostu nafaszerowany tym, czego niektórzy ludzie nie mają i prawdopodobnie nigdy mieć nie będą. Idealne ciała, najpiękniejsze miejsca, bogactwo, przechwałki, dosłownie żyrandole ze złota. 

I w tym wszystkim, nagle natknęłam się na profil pewnej dziewczyny, która postanowiła zacząć wszystko od nowa. Założyła nowe konto, na którym, jak sama wspomniała, będzie pokazywać prawdziwą siebie.
Nie mogłam tego zrozumieć, jak to się dzieje, że jakaś aplikacja i umieszczanie na niej treści jest wyznacznikiem ludzkiego szczęścia, niefizycznym elementem życia, możliwością autoterapii czy pracy nad sobą.
Mimo że ja tego nie rozumiem, to otworzyłam szerzej oczy, nastawiłam uszy, a ona wytłumaczyła mi, dlaczego tak zrobiła.

***
 -Co skłoniło Cię do założenia nowego konta na Instagramie i dlaczego postanowiłaś podkreślić, że jest to "nowy profil", który oznacza "nowy początek"?
"Przez prawie rok prowadziłam inny profil, jednak na tamtym nie miałam się jak rozwijać, ponieważ obserwowały mnie osoby, których się wstydziłam."
-STOP. Zapaliła mi się czerwona lampka, jak to "się wstydziłam"?
"Wstydziłam się umieszczać zdjęcia na poprzednie konto, bo ktoś źle o mnie powie czy mu się nie spodoba. Może też dlatego, że zaczęłam prowadzić poprzedni profil jako zamknięta całkowicie w sobie dziewczyna i ciężko było mi pokazać nową mnie. Prawdziwą mnie. Bardzo dużo czasu zajęło mi odkrywanie kim ja jestem i jak ja widzę siebie. Nazywam ten profil nowym początkiem, ponieważ chce tutaj zacząć robić to co ja chcę. Nie myśląc, o tym co pomyślą inni."
-Kiedy się to wszystko zaczęło?
"Do pracy nad sobą i poznawania siebie skłoniła mnie kwarantanna. Moment, w którym siedziałam sama ze sobą."
-Na czym polega twoja przemiana?
"Zaczęłam przypatrywać się sobie i bardziej szanować. Pracować nad sobą, więcej ćwiczę, lepiej się odżywiam."
-A czy był jakiś przełomowy moment, zapalnik tej zmiany?
"Chyba dotarło do mnie, że jeśli ja sama nie polubię siebie, to dlaczego inni mieliby mnie polubić?"
-Piękne i bardzo mądre słowa. A czy już możesz powiedzieć, że lubisz/kochasz siebie? Czy zmiana wciąż trwa?
"Jeszcze trwa i czuję, że jeszcze trochę mi to zajmie"
***

Po tej krótkiej rozmowie zaczęłam bardziej zastanawiać się nad samoakceptacją w przestrzeni internetowej.
I nie mam zamiaru tu obwiniać ludzi o to, że potrafią umieszczać wszystko w internecie. Niech robią co chcą, mają wolną rękę i nikt nie ma prawa im czegoś zabronić. A po tej rozmowie mogłabym zacząć temat samoakceptacji, motywacji, chwalenia się w internecie, problemów młodzieży, braku dystansu, wywyższania internetu ponad rzeczywistość, braku priorytetów, tego jest od groma!
To, co mnie najbardziej uderzyło to to, że opinia ludzi potrafi zmienić czyjeś zachowanie, czego skutkiem może być wstyd i niechęć do pokazywania prawdziwego siebie. 

PRZEJMOWANIE SIĘ OPINIĄ LUDZI
WYWOŁUJE NIECHĘĆ
DO POKAZYWANIA PRAWDZIWEGO SIEBIE.

Z jednej strony bardzo mi przykro, że jakaś aplikacja stanowi powód załamania u kogoś, z drugiej strony ciesze się, że ludzie coraz częściej i chętniej podejmują próby zmieniania się.
...
Przyznaje się, że ja sama czasem miałam chęć wyrzucić telefon, bo ten idealny świat nie pokrywał się z tym, co widziałam za oknem i w lustrze.
Jednak po pewnym czasie korzystania z Instagrama nabrałam dystansu do umieszczanych tam treści i już nie rzucam się jak menel na niedopitego browara, gdy widzę jakieś super wyidealizowane zdjęcia. Zostawiam je hen daleko, w tym "co moje oczy widziały" i nie zawracam sobie tym głowy. Po prostu zapominam.
I tego życzę też Wam.


 I jeszcze tylko jedna uwaga i porada, gdy czujesz, że łapie Cię kryzys i masz doła.
Gdy pęknie nam szybka w telefonie, to robiąc screena, nie pokażemy tego innym. 
 W dosłownym tłumaczeniu tu potrzeba rozmowy. Po prostu.

1 komentarz:

  1. Niestety ale tak jest. W internecie chcemy być idealni, możemy czegoś nie wrzucić bo boimy się wyśmiania, dla mnie to brnie za daleko. niestety. Nie powinnismy brac do siebie opini innych, szczególnie takich osób których nawet osobiście nie znamy. Bo wszyscy do krytycy sa pierwsi, do pochwały nie bardzo :/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Zielona Jagoda , Blogger