marca 28, 2020

Nowe majtki w dobie kryzysu

Myślałam, że w trakcie kwarantanny będę mieć głowę pełną pomysłów, tematy wysypywane z rękawa, wpisy zalewające tablice na mediach społecznościowych, a tak naprawdę to mam pustkę w głowie. Kompletne dno i brak weny.
Nie wspominając już o moim wnętrzu.
Naprzemiennie mnie paraliżuje, po czym staje się cieczą, która przelewa się z jednego pojemnika do drugiego, zupełnie bezwładnie.
Jak mam być szczera to jeszcze kilka dni temu marzyłam tylko o jednym.
O majtkach. 
W miejscu, gdzie właśnie jestem mam ze sobą dwie bluzki i majtek sztuk 2. Heh. Dlatego nie zrozumiecie, co to była za radość, jak kupiłam sobie parę nowej bielizny, pierwszej lepszej, którą znalazłam w sklepie.
Boże, to był cudowny moment mojego życia i właśnie wtedy dotarło do mnie, jak bardzo niedocenione jest spełnianie podstawowych potrzeb.
Potrzeby spokoju, bezpieczeństwa, komfortu, ale i potrzeby bliskości, miłości i wsparcia. Zrobiło mi się głupio, że w dobie upadającego świata, ja martwię się o majtki.

Zrobiłam więc rachunek sumienia, a że łatwiej mi pisać niż mówić, zatem...

Mam 22 lata i nie mam milionów na koncie, nie umiem szyć, jestem w domu z osobami w grupie ryzyka, dlatego jedyne, co mogę teraz robić, to siedzieć na dupie i nie wychodzić. Nie wyobrażam sobie, co właśnie muszą przeżywać moje koleżanki pielęgniarki i osoby chore.

I wstyd mi za tych wszystkich ludzi, w moim wieku, co robią sobie teraz imprezki, śmieją się, pijąc piwo w parku i kichają na lewo i prawo. Wstyd mi jest za tych wszystkich ludzi, którzy będąc w kwarantannie, wychodzą sobie z domu. Wstyd mi jest za tych wszystkich ludzi, którzy nie rozumieją. Pierwszy raz w życiu poczułam się zagubiona w miejscu, które tak dobrze znam i boje się, o tych, którzy ze mną kiedyś siedzieli w ławce, o tych którzy są moimi znajomymi, przyjaciółmi, o całą moją rodzinę. Nawet o moich byłych chłopaków się boje i o panią z warzywniaka też.

Paraliżuje mnie myśl, że nagle może zniknąć ktoś, kogo znam.

Włączam telewizor i najpierw zalewa mnie zimny pot na widok liczby osób chorych, po czym zapominam, o tym wszystkim, oglądając jak zrobić masaż twarzy czy ciastka owsiane. Naprzemiennie, stres, spokój, stres, spokój.
Czuje się teraz jakbym leżała bezwładnie na plaży.

Fala informacji zalewa moje ciało,
"coraz więcej zarażonych"
moje buty już są mokre,
"umarła kolejna osoba"
w ubrania wsiąka woda,
"brak maseczek dla ludzi"
włosy stają się brudne od piasku,
"nie wiemy co robić"
biorę głęboki wdech, zaraz fala zaleje mi twarz,
"wybory w maju"
po czym nagle spływa to wszystko,
"jak dbać o paznokcie w dobie kwarantanny"
strumienie słonej wody znikają,
"przepis na czekoladowe ciasto z gruszkami"
i znów wszystko wraca do morza,
"pokazujemy, co celebryci robią w domach"
robi mi się zimno i wiem, że zaraz znów przyjdzie fala.

Szczerzę, biorę głęboki wdech i staram się uspokoić myśli. Przetrwamy to, wierzę i mam świadomość, że wyjdziemy z tego zupełnie inni. Wycofani, nieufni i pewnie grubi. Jednak nie będzie nic piękniejszego niż moment, gdy już będzie po wszystkim.

 PS. A gdy już normalnie wyjdziemy na ulice miast, wśród tych wszystkich odmienionych ludzi, będę ja w nowych majtkach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Zielona Jagoda , Blogger