Test do poprawki


Mam 5 minut, odpalam tryb Usain Bolt i biegnę do sklepu. Dobra, wino. Mam. Ciastka? Jeszcze ciastka! Szybko biegnę do półek ze słodyczami by zapaść się w zupełne zapomnienie. Boże, czekoladowe, śmietankowe, rurki, chrupkie, bardziej fit? Nie ważne, biorę czekoladowe. Podbiegam do kasy samoobsługowej. Z dumą wydaję moją jakże ciężko zarobioną wypłatę na rzeczy, które potem będą w widniały w miesięcznym podsumowaniu w kategorii „przyjemności poszerzające moje biodra” Niczym Baletnica omijam resztę klientów. Mijam się przy okazji z chłopakiem pracującym naprzeciwko. Hmm, nie jest wcale taki przystojny z bliska. Gdy siedzę już w tramwaju spokojnie czekam, aż zielony smok zawiezie mnie do nowego pięknego życia mojej koleżanki. Oczywiście jak to zwykle bywa mieszka na ostatnim piętrze. Dobrze, chociaż ciastka spalę. Nie wiem czemu tak jest ale większość moich znajomych mieszka na ostatnim piętrze. To nie pomaga gdy wracasz pijany z imprezy, lub gdy masz za minutę autobus. Kto to wymyślił. Wchodzę lekko zdyszana z ”ja pier..” na ustach. Zachwycona otwiera mi drzwi i nagle jestem, piękna kraina ukazuje się moim oczom. Cudownie wysprzątane, świeżo co wynajęte mieszkanie, które teraz jest gniazdkiem pary młodych ludzi. W łazience efekt oceanarium zrobił na mnie wrażenie, trzeba to oblać.


Pierwsza butelka. 


Myślę, szczęściara. On zaradny, obiad ugotuje, posprząta, ogarnie. Wspólne mieszkanie, przemyślane, obopólna decyzja. Czuję jak duma napływa mi do serca wraz z winem. Cholernie cieszę się, że mam takich znajomych.


Druga butelka.


Budzące się we mnie wspomnienie nie daje mi spokoju. Ja też kupowałam garnki. Też sprzątałam. Lista zakupów robiona przed wyjściem. Tylko, że u mnie nie było happy endu.

Przed 2 zamawiam taksówkę. Powiedziałam adres, a kierowca bez użycia GPS pojechał dokładnie tam gdzie chciałam. Z ciekawości zapytałam, czy to doświadczenie daje takie dobre rozeznanie w terenie. Mężczyzna odwrócił się z uśmiechem i wytłumaczył, że najpierw trzeba zdać testy ze znajomości miasta. Nie dawało mi to spokoju. 
 

Czemu nie ma testów z dorosłości?


Dlaczego nikt, przed kupowaniem tych zasranych garnków, nie powiedział mi, że to chyba nie "ten". Czemu nikt nie nauczył mnie jak działa ZUS, SRUS, KRUS i wszystkie te krótkie, małe nazwy od których otrzymuje listy miłosne z jakimiś kwotami. Dlaczego w liceum nie miałam przedmiotu „Ogarnianie życia i potencjalne błędy popełniane po 20-stce”. Nikt mi tego nie wytłumaczy. Po dłuższych przemyśleniach doszłam do wniosku, że z pewnością musiałabym wziąć warunek z „Miłości”, a wszystkie testy z „Jak dotrwać do pierwszego” zrzynałabym od koleżanki.

Komentarze

Popularne posty