listopada 09, 2019

Test do poprawki


Mam 5 minut, odpalam tryb Usain Bolt i biegnę do sklepu. Dobra, wino. Mam. Ciastka? Jeszcze ciastka! Szybko biegnę do półek ze słodyczami by zapaść się w zupełne zapomnienie. Boże, czekoladowe, śmietankowe, rurki, chrupkie, bardziej fit, jakie oni lubią? Nie ważne, biorę czekoladowe. Podbiegam do kasy samoobsługowej i z dumą wydaję moją jakże ciężko zarobioną wypłatę na rzeczy, które potem będą widniały w miesięcznym podsumowaniu jako „przyjemności poszerzające biodra” 
Z gracją baletnicy wymijam resztę klientów. Mijam się przy okazji z chłopakiem pracującym naprzeciwko. Hmm, z bliska wcale nie jest taki przystojny, jaki się wydawał. Gdy już jestem na miejscu nagle okazuje się, że moja koleżanka mieszka na ostatnim piętrze. Dobrze, chociaż ciastka spalę. Nie wiem, czemu tak jest ale większość moich znajomych mieszka na ostatnim piętrze. To nie pomaga gdy wracasz pijany z imprezy, lub gdy masz za minutę autobus. Kto to wymyślił. Wchodzę lekko zdyszana z ”ja pier..” na ustach. Zachwycona koleżanka otwiera mi drzwi i już jestem. Piękna kraina ukazuje się moim oczom, cudownie wysprzątane, świeżo co wynajęte mieszkanie, które teraz jest gniazdkiem pary młodych ludzi. Muszę przyznać, że efekt oceanarium w łazience zrobił na mnie wrażenie. 
Trzeba to oblać.


Pierwsza butelka. 


Myślę, że szczęściara, że on zaradny, obiad ugotuje, że ona posprząta, ogarnie, że wspólne mieszkanie, że przemyślane, że obopólna decyzja. Wraz z winem, duma i zachwyt wlewa mi się do kieliszka. Cóż za wspaniała partia, no dziewczyno! A garnki już kupione?
Ależ oczywiście, że kupione. Trzeba to oblać.


Druga butelka.


Słyszę otwieranie butelki i nagle budzi się we mnie dziwne złudzenie, déjà vu
Ja też kupowałam garnki, też sprzątałam. On też gotował i wspólne mieszkanie też zaliczyłam. Wszystko dokładnie takie samo tylko, że u mnie nie żyli długo i szczęśliwie.
Poczułam się przez moment jak widz już dobrze znanej mi komedii.
 Tego oblewać nie będę. 


Ze wspomnień wybudził mnie telefon. Taksówka już czekała od 5 min. Dobra, pora na mnie. Wsiadając do samochodu powiedziałam szybko adres, a taksówkarz bez użycia GPSu pojechał dokładnie tam gdzie chciałam. Niby to jego praca, jednak zapytać musiałam. 
"Czy to doświadczenie daje takie dobre rozeznanie w terenie?"
 Mężczyzna odwrócił się z uśmiechem i wytłumaczył, że najpierw trzeba zdać testy ze znajomości miasta, ale doświadczenie jest kluczowe.
Nie dawało mi to spokoju. 
 

Test ze znajomości miasta. Niby jest GPS, a oni i tak muszą zdawać testy. 
Zdawać test ze znajomości miasta.
Test ze znajomości miasta...
Też chciałabym podejść do takiego testu.
Żeby wiedzieć, gdzie nie chodzić, gdzie nie poznawać facetów, gdzie mieszkań nie wynajmować, gdzie nie kupować garnków, 
gdzie nie bywać,
a gdzie bywać
i gdzie być
i gdzie zostać.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Zielona Jagoda , Blogger